Szanowni Państwo i Koleżeństwo, serdecznie polecam ponizszy Kurs rozwoju szyszynki inaczej rozwoju Trzeciego Oka. Wykorzystanie rozwiniętej szyszynki objawia sie miedzy innymi uswiadomieniem sobie swojej drogi zyciowej, jej aktywnej realizacji oraz polepszeniem jakości życia. Pozdrawiam serdecznie . Józef Erwin Onoszko

14 lutego to dzień zakochanych, czyli tych, którzy są już w związku lub tych, którzy chcieliby się w nim znaleć. Niestety tego dnia na okolicznych trawnikach zalega najczęciej błoto, dopiero przy odrobinie szczęcia pojawia się biel puszysta wród smętnych, upionych gałęzi drzew, a zza zasnutego szarocią nieba wygląda blade słońce. Jeli będziemy cierpliwi usłyszymy krakanie wron i skrzeczenie srok, Nie ulegajmy jednak złudzeniu, że cały otaczający wiat nie sprzyja zakochaniu. Wszak obdarzamy uczuciem innych bez względu na to co się dzieje za oknem.
I oto okazuje się, że z braku pomysłu na znalezienie urokliwego miejsca schadzki z pomocą przychodzi przemysł i cała siec handlowa wyciąga do nas dłoń pomocną. Spędzamy godzimy w poszukiwaniu tej odpowiedniej kartki, z odpowiednim serduszkiem i koniecznie głębszym przekazem, który za nas wyjani co czujemy. Wybieramy słodkie misie, puszyste króliczki, a gdy dręczy nas poczucie winy sięgamy po odpowiednie maskotki o postawie i wyrazie oczu z serii bierz mnie i zrób ze mną co chcesz jestem podnóżkiem. Możemy zakochanie potraktować symbolicznie; jako ten sen, który ma się nigdy nie kończyć i wówczas wybieramy włochatą poduszkę np. różową, bo to delikatne uczucie, i w kształcie dostosowanym do naszej mentalnoci.
Zdarza się, że tym razem my, kobiety nie chcemy być infantylne i dajemy ukochanemu dobrej marki pióro. Szkoda tylko, że nasz miły najpewniej nie napisze nim do nas romantycznego listu, bo przecież sms zabiera mniej cennego czasu. Jeli za my, faceci postanawiamy mieć klasę, dajemy ukochanej farbowaną na niebiesko holenderską różę, podtrzymywaną sztucznie przy życiu już drugi tydzień. Mając gest zamawiamy stolik, jemy w dobrej restauracji kolacje, taksówką podjeżdżamy pod dom (spacer odpada, nie wygląda się atrakcyjnie w wieczór lutowy na dworze) a potem zsiniałymi od zimna ustami oddajemy swój gorący pocałunek przed drzwiami do ciepłego mieszkania.
więto 14 lutego ma niewątpliwie sympatyczne przesłanie, ale prawdę powiedziawszy powinno być zarezerwowane dla par bogatych, cierpliwych i przezornych.
A co z tymi, którzy chcieliby okazać swoją , miłoć, wdzięcznoć, podziw, szacunek, zauroczenie i zachwyt całej gromadzie ludzi, rodzinie, a może zwierzętom, otaczającej naturze, wiatu? Czyż miłoć nie jest tą, która nie zna granic? Walentynkowe więto w Polsce zyskało popularnoć w latach 90-ych.
Kiedy mielimy wprawdzie więto podobne, nasze, słowiańskie z 21-go na 22-go czerwca , ale kto by to pamiętał. Starsze pokolenia uczyły się o tym w szkole, a nawet wiersze o Sobótce umiały na pamięć.
Tymczasem trudno powiedzieć co ma więty Walenty do dnia zakochanych. W zasadzie było 2 Walentych (męczennik, opiekun epileptyków i biskup) plus Geoffrey Chaucer angielski poeta. Prawdę powiedziawszy Walentynki mają również nie wiele wspólnego z chrzecijaństwem. Na stronach http://histmag.org Sebastian Adamkiewicz , łódzki historyk, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych opisuje szczegółowo jak w miarę upływu czasu łączono nie przystające do siebie historie i podpięto je pod datę 14 lutego.
Tymczasem Noc Kupały pierwotnie również nie wiązała się z okazywaniem miłoci, był to jedynie festyn plemienny, którego zaledwie drobnym elementem było wolne wydawanie kobiet za mąż. Obchody bardziej dotyczyły mocy związanej z dominacją słońca nad ziemią, niż wychwalaniu miłoci i płodnoci. Dopiero w początkach renesansu zarówno w kulcie w. Walentego jak i nocy więtojańskiej zaczął kształtować się ideał miłoci romantycznej.
Mamy więc wybór: tu bardziej romantycznie, ale dalej od natury, a tu na łonie przyrody, ale bardziej prymitywnie. Dla tych, którzy uważają, że miłoć powinna mieć charakter wszechobecny, wieczny, trwały, piękny i najistotniejszy urodziła się koncepcja więtowania 24 maja.
Przyjrzyjmy się wiatu tego dnia bliżej. Wokół panuje kojąca zieleń, pachnie co krok innym kwieciem. Smugi słońca rozlewają się między drgającymi w letnim wietrze młodymi lićmi drzew. Ptaki rozprawiają o kochaniu i narodzinach, a ciepłą rozgwieżdżoną nocą na jednej z gałęzi skromny artysta piłuje najpiękniejsze melodie w blasku srebrnego księżyca. Wyobramy sobie teraz tych co już kochają i tych, którzy tego pragną. W taką noc spełni się każde pomylane marzenie, w taki dzień każda para będzie w stanie tylko słuchać i mówić o uczuciach najpiękniejszych. Na ulicach pojawią się umiechy. Ludzie ubiorą się barwnie i może dadzą komu bratka. Czyż nie miłoci bezinteresownej, miłoci szczerej, miłoci romantycznej, czułej i radosnej, spełnionej pragniemy?
24 maja to dzień Miłoci, w którym wszystko co piękne i dobre może się zdarzyć.
Od kilku lat trwa w Polsce proces kształtowania się wielkiego ruchu społecznego przybierającego nazwę Ruch Wolnych Ludzi. Raz w roku odbywają się Zloty tego rodowiska na Masywie lęży k/Wrocławia. W 2009 roku proklamowano tam powstanie tego Ruchu w sferze symbolicznej, wirtualnej. Teraz zaczynamy wprowadzanie te idei do naszej rzeczywistoci. Kolejnym etapem była I Konferencja Wolnych Ludzi w dniu 28 stycznia 2012 roku w Lodzi.
rodowiska te od początku III Rzeczpospolitej w sposób jednoznaczny i intelektualnie radykalny przeciwstawiały się patologiom rodzącego się nowego ustroju wznosząc się ponad wszelkie podziały partyjne i ideologiczne. Idą przewodnią naszych zachowań jest tworzenie zrębów nowego systemu społecznego na naszej planecie często okrelanego jako Nowa Cywilizacja.
Dzisiaj opór wobec obecnego porządku budzi się także w młodym pokoleniu szczególnie poprzez masowe protesty przeciw umowie ACTA. Tylko wię "oburzonych" ze wszystkich warstw społecznych pozwoli nam na zwycięstwo.
Na konferencji w Lodzi dokonano głębokiej analizy przyczyn zbliżającej się cywilizacyjnej katastrofy. Wyrażano głęboką potrzebę wyzwalania się z wszechobecnej indoktrynacji i panowania korporacji, które chcą obecnie swoje panowanie rozszerzyć na Internet. To nie przejdzie. Wnioski z tego spotkania są oczywiste. Przystępujemy do tworzenia społecznej sieci. Trzeba tworzyć ogniwa podstawowe, które mają być motorem masowych działań wolnych ludzi. W najbliższym czasie odbędzie się narada liderów takich rodowisk, która nakreli ramy dalszych działań. Poprzez Internet animować będziemy powszechną dyskusję nad wizją, celami, zasadami, strukturami tego ruchu. Jednoczenie zaplanowano I Kongres Wolnych Ludzi na 21 -22 grudnia 2012 roku.
Zapraszamy do udziały w tym niezwykłym przedsięwzięciu.
Kontakt
Janusz Zagórski,
Tel.: 533 885 883, niezaleznatelewizja.pl
e-mail: januszzagorski8@gmail.com
Józef Onoszko, Międzynarodowy Klub Liderów w Łodzi
Tel.: 510 530 171
e-mail: jozef_onoszko@interia.pl